Bo biblioteka zasługuje na to by pozostać biblioteką

wtorek, 9 stycznia 2018
data:post.title



Biblioteka to wyjątkowe miejsce. Przestrzeń, gdzie możemy nie tylko wypożyczać książki, ale i uczestniczyć w najróżniejszych wystawach, konferencjach czy spotkaniach z pisarzami. Miejsce, w którym można odkryć sztukę na nowo, być częścią całej tej  artystycznej otoczki i nauczyć się postrzegać siebie, i otaczające nas osoby jako jedne wielkie źródło inspiracji.
I rzeczywiście, pod względem artystycznym wiele się dzieje, ale co się stało z całym księgozbiorem, który był tam jeszcze kilka lat temu? Półki pustoszeją, książki sprzedawane są za bezcen. Za kilka złotych kupiłam dwie księgi "Mikołaj Kopernik - dzieła wszystkie"!
Wiem, że o wiele więcej książek, publikacji, itd., gromadzonych jest w formie cyfrowej i cała ta transformacja biblioteki w centrum informacji, w której każdy z nas może korzystać z różnych źródeł wiedzy niezależnie od ich formy, nie jest zła. Nie jest. Jednak musi istnieć jakaś granica. Granica, poza którą nie wymienia się człowieka na system. Nie wymienia się całego dorobku piśmienniczego i rzemiosła introligatorskiego, na małą kostkę w kieszeni, w której przejeżdżając palcem, wybierze się książkę na wieczór.

Jestem z tych osób, które lubią kolekcjonować książki, które się przeczytało (płacenie kar za przetrzymywanie książek mi się nie opłacało ;) ). Przy jesiennych czy zimowych chandrach, wracam do swoich ulubionych pozycji i się delektuję. Delektuję historią, dotykiem, zapachem. Tego nie da mi wersja elektroniczna.
I tak się stało, że dłuższy czas nie miałam bliskiego spotkania z biblioteką. Bardzo mi tego brakowało, bo jednak jestem z pokolenia, dla którego korzystanie z takiego miejsca, by odrobić zadanie domowe (nawet z religii!) było na porządku dziennym. Była to najbardziej naturalna rzecz pod słońcem. Pełniła funkcję nie tylko edukacyjną, poznawczą ale i w pewnym sensie wychowawczą. I nie było kolorowych obrazków, długich, objaśniających krok po kroku przykładów. Nie, nie - internetu też nie było. Przepraszam, jakiś komputer z internetem był, ale za 5 min trzeba było sobie słono zapłacić. Poważnie. 
Kolejną rzeczą (równie ważną) jest to, że biblioteka była takim punktem pośrednim między mną a księgarnią. To najpierw tam wyszukiwałam książki, czytałam i najlepsze z nich, musiałam mieć na swojej półce. A w pewnym momencie o tym zapomniałam i przestała nią być. Ale koniec z tym. Wracamy do poprzedniej wersji :)


library, biblioteka; library style; botki BaldowskiUwielbiam tą ciszę i spokój, tą pewną harmonię jaka tam panuje, w momencie gdy przekraczam próg tego miejsca. Uwielbiam ten moment, kiedy mogę szperać po każdym regale, szukając czegoś nowego, nowej książki z działu, którego dotąd nigdy nie czytałam. Takiej, która swym tytułem, szatą graficzną (wiem, nie ocenia się książki po okładce, niemniej jednak jakoś mi się udaje po tych wartościach czytać genialne książki :D ) i tym swoim osobistym chochlikiem podpowie mi, bym wybrała właśnie ją. Bardzo cenię sobię tą relację, tą więź, jaka jest między mną a tym miejscem. Relację, która pojawia się już od samego pomysłu i decyzji, że w danym momencie tam będę, tej niewiedzy co znajdę, co wybiorę. Zaczyna działać  wyobraźnia książkowego gatunku na wyższym szczeblu (nie wiem jak inaczej to nazwać):  "A gdybym wypożyczyła sobie coś z fantastyki...Ciekawe co tam ciekawego mają...O! A może jakieś smoki? gdy byłam mała lubiłam smoki! Zobaczymy co tam znajdę. Hmm, albo zapytam bibliotekarki, co by mi zaproponowała"   albo "Fajnie byłoby się czegoś nowego nauczyć. Zobaczę co ciekawego znajdę w dziale informatyki albo medycyny". Choć największy problem jest właśnie w działach nauk ścisłych i przyrodniczych. A przecież nauka zmienia się każdego dnia. Powstaje wiele nowych technologii, nowych nauk, jak właśnie nanotechnologia, neuropsychologia, biotechnologia; nowych języków programownia. Więcej można znaleźć zasobów z szydełkowania (sprzed 30 lat!) niż nauki. A to dla ludzkości naprawdę ważne. Nasza wiedza, logiczne myślenie i możliwość dobrej komunikacji z otaczającym nas światem.
Wszystko to, ma dla mnie ogromne znaczenie. Nie tylko dla mnie. Mogąc wszystko przeczytać online, przestaje mieć wartość i wymiar tego miejsca. Nie chcę tego. Nie chcę przyjść do biblioteki za kilka lat z dziećmi, gdzie zostanie z niej tylko  muzeum, a książki będą głównie online. Taka wizja jest dla mnie nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że dla Was też. 

A jeśli nie lubisz czytać, przyjdź chociaż przejrzeć dany księgozbiór w Twoim mieście i spróbuj coś wypożyczyć, nawet choćby ta książka miała przez cały ten okres leżeć. Ale przyjdź... Za którymś razem na pewno znajdziesz książkę, która urzeknie Cię tytułem, okładką, czymkolwiek. Weźmiesz ją do ręki, przeczytasz kilka pierwszych zdań i zrozumiesz, że to coś więcej niż tylko setki sklejonych ze sobą  kartek. To pewna historia, która poprzez szelest stron, poprzez interakcję kartka-dłoń, pokaże Ci czego jesteś w stanie dokonać swoim umysłem. Pokaże Ci jakim jesteś reżyserem, scenografem. Pokaże Ci, że zmiany są dobre. Że zmiana to lepsza/y Ty :)


library, biblioteka; library style; botki Baldowski

3 komentarze

  1. Piękny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś, w odległych (!) latach 90, pod koniec, byłem świadkiem wywalania z biblioteki AM w jednym polskich miast akademickich całego stosu książek naukowych medycznych. Był to widok dla mnie wówczas i szokujący i zupełnie nie zrozumiały, że książki dot anatomii, fizjologii i t d lądują na pace oplandekowanej ciężarówki i mają jechać na makulaturę ! ! Starałem się pochwycić po kilka egzemplarzy każdej znalezionej pozycji i tak udało mi się uratować niewielki regał książek medycznych. Wówczas miałem w planach studia na tamtej uczelni, czas zweryfikował plany i zamierzenia. Księgozbiór pozostał dla przyszłych pokoleń, gdyż kanony w anatomii są dawno określone i niezmienne, więc książki są aktualne.
    Prawdopodobnie uczelnia pod określonym kierownictwem musiała zakupić nowe pozycje od „wybitnych” „uczonych” więc musiało się znaleźć miejsce... Z moich doświadczeń wynika, że stare podręczniki są napisane lepszym jerzykiem niż nowe często napchane pseudonaukową nowomową.
    Gromadzę książki w domowej bibliotece od 30 lat, otrzymałem tez książki które gromadziła moja rodzina od moich wczesnych lat dziecięcych, więc zakres tematyczny mojej biblioteki jest dość szeroki..
    Mam książki z przełomu wieków, np. atlas anatomii i wydania najświeższe, dotyczące najnowszej historii. Moja biblioteka stale się powiększa, mimo że wiem że wielu pozycji prawdopodobnie nie zdążę przeczytać, ale ktoś przeczyta na pewno. Samo posiadanie niektórych książek daje satysfakcje, świadomość , że jest w nich zawarta wiedza, czasem unikatowa, skrywana, zakazana, niepoprawna politycznie, która w każdej chwili można poznać wzbogacając tym samym swoje doświadczenie.
    Obecnie podobnie jak Ty, wyszukuje interesującej pozycji w bibliotece, gdy jej nie znajduję szukam na aukcjach.
    Tak jak piszesz, biblioteka to miejsce magiczne, niezwykłe.
    Biblioteka skupia określonych ludzi, często o podobnych zamiłowaniach, zainteresowaniach, co nieraz przeradza się w związki na całe życie. Taka jest magia bibliotek, tak uczelnianych jak i publicznych.

    OdpowiedzUsuń